Domek przy ulicy Głębokiej cz. 5 (Wolski Włodzimierz)
Strona 1
— Przenajświętsza Panno, widział to kto, już odjeżdża! — zawołała Jakubowa. — A jak będziecie za granicą, to bądźcie we Chrancji, ja tam byłam, choć to dawno temu. I w Ficzpanii byłam, kłaniajcie się tam w Paryżu od Jakubowej onze regiment.
Gwizd przeraźliwy rozległ się jeszcze raz, cug ruszył jak strzała, Józiak z daleka kiwał jeszcze czapką, a każdy z obecnych życząc mu jak najlepiej, uczuł naprawdę brak jakiś, stratę chwilową a istotną, którą na tym bożym świecie nie tak często uczuwamy po odjeździe i pożegnaniu bliższych znajomych, a nawet krewnych.
— Odwiozę was do domu, kumie Szczepanie. Mam pilny interes do ciotki; może się od was niedługo wyprowadzi — rzekł Paweł.
— Jakto, pani Kontrolerowa? — zagadnęła Marcysia.
— Tak, pani! Trafia się wujence miejsce wcale dobre na guwernantkę i zarząd domu. W obecnym jej położeniu nie ma się co wahać, sama mówiła, że przyjmie jak najchętniej.
— Jak to, pani Kontrolerowa, w tym wieku? Wszakże ma emeryturę?
— Choroba się tam pan budowniczy dogada z gąsiątkiem! Nie miarkujesz, widzisz, takich rzeczy, dzieweczko! Praca nie wstyda nikogo.
— A zwłaszcza też kobietę rozumną, co tylko przez łatwowierność zaszkodziła państwu i sobie.
— E, nie ma o czym gadać, panie budowniczy!
Gwizd przeraźliwy rozległ się jeszcze raz, cug ruszył jak strzała, Józiak z daleka kiwał jeszcze czapką, a każdy z obecnych życząc mu jak najlepiej, uczuł naprawdę brak jakiś, stratę chwilową a istotną, którą na tym bożym świecie nie tak często uczuwamy po odjeździe i pożegnaniu bliższych znajomych, a nawet krewnych.
— Odwiozę was do domu, kumie Szczepanie. Mam pilny interes do ciotki; może się od was niedługo wyprowadzi — rzekł Paweł.
— Jakto, pani Kontrolerowa? — zagadnęła Marcysia.
— Tak, pani! Trafia się wujence miejsce wcale dobre na guwernantkę i zarząd domu. W obecnym jej położeniu nie ma się co wahać, sama mówiła, że przyjmie jak najchętniej.
— Jak to, pani Kontrolerowa, w tym wieku? Wszakże ma emeryturę?
— Choroba się tam pan budowniczy dogada z gąsiątkiem! Nie miarkujesz, widzisz, takich rzeczy, dzieweczko! Praca nie wstyda nikogo.
— A zwłaszcza też kobietę rozumną, co tylko przez łatwowierność zaszkodziła państwu i sobie.
— E, nie ma o czym gadać, panie budowniczy!
www.distill.pl