Domek przy ulicy Głębokiej cz. 5 (Wolski Włodzimierz)
Strona 10
mu listy i anakrostyk. Łotr Staś wyszperał podarty brulion — dodał Beleński opowiadając jej szczegółowo całą okoliczność...
Aniela upewniła się teraz, że Gulmańcewicz mógł w kościele wsunąć do mufki bilecik.
— Wyznam szczerze... bądź co bądź, nie życzyłabym sobie mieć za szwagra tego pana. Czy mama wie już o tym? — zapytała żywo.
— Celestyn naradziwszy się ze mną poszedł z raportem, Staś z jego namowy skleił świstki wierszyków i dał je do przeczytania Karolci. Z początku będzie burza, ale potem niebo wypogodzi się i bez głębokiej żadnej dyplomacji, przepowiadam, że kto wie, czy melancholiczna lilia nie przeniesie powoli sentymentu na Sarmiewicza. Jakżebym się cieszył, gdyby tylko ów sentyment dłużej mógł potrwać — z Pawłem poradzilibyśmy powoli.
— A z jaką to kobiecą drobiazgowością lubicie się panowie tym wszystkim zajmować! Jakbyście najbardziej byli kontenci z tego, że można zużyć tyle czasu nad tworzeniem domysłów, wyśledzaniem szczegółów różnych, snuciem planików subtelnych. A zarzucacie kobietom, że się nimi zajmujemy zanadto! — rzekła Aniela, z uśmiechem podając mężowi rękę, który ją serdecznie do ust przycisnął.
Beleńskiemu nie można było zarzucać zbytecznego zniewieścienia, ale w niejednym towarzystwie w owych czasach, gdzie kobiety po męsku chciały rządzić, mężczyźni przystawali bez oporu na bierne role rozrywając się przy tym po babsku ploteczkami, intryżkami, drobiażdżkami powierzchownymi salonowości; męskość zaś najczęściej przypominali sobie tylko przy winie, kartach lub innych hulankach, którym tak gorączkowo wówczas hołdowano.
Aniela upewniła się teraz, że Gulmańcewicz mógł w kościele wsunąć do mufki bilecik.
— Wyznam szczerze... bądź co bądź, nie życzyłabym sobie mieć za szwagra tego pana. Czy mama wie już o tym? — zapytała żywo.
— Celestyn naradziwszy się ze mną poszedł z raportem, Staś z jego namowy skleił świstki wierszyków i dał je do przeczytania Karolci. Z początku będzie burza, ale potem niebo wypogodzi się i bez głębokiej żadnej dyplomacji, przepowiadam, że kto wie, czy melancholiczna lilia nie przeniesie powoli sentymentu na Sarmiewicza. Jakżebym się cieszył, gdyby tylko ów sentyment dłużej mógł potrwać — z Pawłem poradzilibyśmy powoli.
— A z jaką to kobiecą drobiazgowością lubicie się panowie tym wszystkim zajmować! Jakbyście najbardziej byli kontenci z tego, że można zużyć tyle czasu nad tworzeniem domysłów, wyśledzaniem szczegółów różnych, snuciem planików subtelnych. A zarzucacie kobietom, że się nimi zajmujemy zanadto! — rzekła Aniela, z uśmiechem podając mężowi rękę, który ją serdecznie do ust przycisnął.
Beleńskiemu nie można było zarzucać zbytecznego zniewieścienia, ale w niejednym towarzystwie w owych czasach, gdzie kobiety po męsku chciały rządzić, mężczyźni przystawali bez oporu na bierne role rozrywając się przy tym po babsku ploteczkami, intryżkami, drobiażdżkami powierzchownymi salonowości; męskość zaś najczęściej przypominali sobie tylko przy winie, kartach lub innych hulankach, którym tak gorączkowo wówczas hołdowano.
www.distill.pl