Domek przy ulicy Głębokiej cz. 5 (Wolski Włodzimierz)
Strona 77
to nad nią rozciągnąć opiekę i kuźnię dalej prowadzić, domek wyporządzić. Maciuś, który, zajmując się pogrzebem, później przybył z cmentarza, podziękowawszy im jako daleki krewny Marcysi, upewnił przy tym, że jej narzeczony, wybrany jeszcze przez ojca, pan majster Sierocki urządzi zapewnie to wszystko sam jak najlepiej.
 
VI
Żyjąc znowu przez długi czas tylko z łaski matki, która z powodu jego choroby porzucić musiała wyborne owo miejsce wyrobione przez Pawła, Marcelek sprzykrzył sobie wkrótce ferułę życiodawczyni i najął na Freta obszerniejsze, kawalerskie mieszkanie z Kociem, któremu paręset złotych, wygranych w hoteliku na Koźlej za pomocą lipiny i trzynastki od niewinnego farmaceuty z prowincji zdającego egzamen na subiekta, tyle dodało otuchy, że powoli zaczął ściągać do siebie niektórych rycerzy sztosa i diabełka, i nawet z bawarii, z kawiarń drugorzędnych i tym podobnych zakładów — rozmaite ryby.
Połów bywał bardzo liberalny, bo zdarzyło się czasem, że która z nich zdjęła w przedpokoju i płaszcz liberyjny — zasiadła do stolika w kożuszku poszytym grubym suknem szaraczkowym lub też w malowniczym chałesie, który w ogóle zawsze się tam wkręca, gdzie jakiekolwiek czuje pieniądze.
— Ja tam nie pytam, kto oni tacy, aby tylko uczciwi i mieli trochę gronia — mawiał Kocio do szlafkamrata, który się krzywił czasem z powodu tych kundmanów, lecz którego nieznacząca a gładka fizjonomijka, francuskie wyrazy mieszane ustawicznie i lepsze niby